
- Wiele razy z tego miejsca ksiądz Henryk wypowiadał pozdrowienie: "Pan z wami", a Wy odpowiadaliście: "I z duchem twoim". Dziś mówimy mu wszyscy: "Pan niech będzie z duchem Twoim w krainie wiecznej szczęśliwości". Tymi słowami, ks. infułat Paweł Pyrchała, proboszcz parafii św. Józefa w Zabrzu, rozpoczął liturgię Mszy św. o życie wieczne dla ks. Henryka Bacika.
Eksportacja w Zabrzu
W piątkowy wieczór 23 lipca świątynia św. Józefa w Zabrzu wypełniła się wiernymi, którzy przyszli pożegnać swojego Wikarego. Ks. Henryk Bacik pracował tu od pięciu lat. Wraz z parafianami "od św. Józefa" w modlitwie uczestniczyli mieszkańcy Ostropy, w której Zmarły posługiwał również przez pięć lat, po przyjęciu święceń kapłańskich w gliwickiej katedrze w roku 1994 roku. Od września miał rozpocząć pracę jako wikariusz w parafii w Bytomiu - Bobrku. Uniemożliwiła to tragiczna śmierć, która nadeszła 16 lipca podczas urlopu wypoczynkowego.
Mszę św. pod przewodnictwem ks. infułata Pyrchały koncelebrowało ponad 30 kapłanów. Liturgii towarzyszył śpiew miejscowego chóru, przeplatany pieśniami wielkanocnymi. Homilię wygłosił ks. Pyrchała. Odwołał się w niej do słów Janowej Ewangelii: "Wyszedłem od Ojca i na świat przyszedłem, znowu opuszczam świat i wracam do Ojca" (J 16, 28).
Ks. Henryk przyszedł na świat 42 lata temu w Bytomiu. - Jego człowieczeństwo i dojrzewanie do kapłaństwa, dokonywało się w rodzinnym Świerklańcu, z którego wyszedł, aby być darem dla wiernych Ostropy i zabrzańskiej parafii św. Józefa - mówił kaznodzieja. Ks. infułat kontynuował rozważanie na temat śmierci odczytywanej w świetle krzyża Chrystusa. Krzyża, zza którego wyłania się prawda o zmartwychwstaniu, o życiu wiecznym i świętych obcowaniu. Wiara w te prawdy, które Zmarły wypowiadał w mszalnym "Credo", daje nam nadzieję i rozświetla nasz smutek.
- Był kapłanem, który kochał dzieci i młodzież. Zależało mu na tym, aby uczestniczyli w mszach św. szkolnych i młodzieżowych, aby ich wiara stawała się coraz bardziej dojrzała. Był opiekunem ministrantów. Jego praca katechetyczna skupiała się wokół podstawowego celu: dawać człowiekowi Boga - podkreślił ks. Pyrchała.
Na zakończenie Mszy św., w imieniu kapłanów Zabrza, Zmarłego pożegnał ks. Jerzy Pająk, wicedziekan dekanatu i proboszcz parafii św. Jadwigi. Podziękował mu za dar jego pięcioletniej obecności we wspólnocie duszpasterzy. - Był kapłanem twardym, a przy tym bardzo dobrym. Drodzy rodzice i rodzeństwo, możecie być dumni z waszego syna i brata - mówił.
Po Mszy trumna z ciałem kapłana została odprowadzona do drzwi kościoła, skąd przewieziono ją do Świerklańca.
Pogrzeb w Świerklańcu
Uroczystości pogrzebowe odbyły się w rodzinnej parafii w sobotnie przedpołudnie. Blisko 100 kapłanów sprawowało liturgię żałobną pod przewodnictwem ordynariusza gliwickiego, biskupa Jana Wieczorka. Kościół pw. Chrystusa Króla nie pomieścił wiernych, którzy przybyli nie tylko z Świerklańca, ale i z Ostropy i Zabrza.
W homilii Ksiądz Biskup mówił o różnych rodzajach śmierci, w obliczu której naturalnie płyną łzy. Przywołał zdarzenie, które miało miejsce w parafii, w której był proboszczem. Po śmierci młodej kobiety, matki siedmiorga dzieci, na jej nagrobku umieszczono napis: "Gdy serce płacze, wiara koi ból". - Nasze serca płaczą, bo rodzina i diecezja straciła młodego kapłana, ale wiara w zmartwychwstanie koi nasz ból i smutek - mówił.
Przed liturgicznym pożegnaniem na końcu Mszy św. słowo do zgromadzonych skierowali kapłani. Ks. infułat Pyrchała wezwał do modlitwy o nowe powołania kapłańskie, przypominając, że ks. Henryk wyszedł z ziemi naznaczonej działalnością świątobliwego ks. Teodora Christopha, orędownika powołań. Ks. dziekan Józef Bartoszek, proboszcz świerklanieckiej wspólnoty, dziękował Bogu za dar kapłaństwa, które stało się udziałem Zmarłego. Ks. Adam Wycisk, kolega kursowy ks. Bacika, podziękował Mu za Jego żywą obecność we wspólnocie rocznika.
Kondukt pogrzebowy przeszedł na cmentarz parafialny. Gdy dzwony dzwoniły "na Anioł Pański" ciało ks. Henryka zostało złożone w grobie.