|
|
Zawsze pogodny i uśmiechnięty. Był duszą towarzystwa. Mało kto wiedział, że od 10 lat zmagał się z ciężką chorobą. Znosił ją spokojnie i z wiarą, której można tylko pozazdrościć. Darek nigdy się nie skarżył, choć tylko nieliczni wiedzieli, jak cierpi. Nie narzekał na los, nie stawiał
Bogu pytań: Dlaczego? Nie obnosił się ze swoim żalem, bo go nie miał do nikogo. Miałem szczęście kilka lat być z nim w parafii
św. Józefa w Zabrzu. Wieczorem
to on żartował i rozbawiał wszystkich. Czasem tylko trzymał rękę w miejscu, gdzie go bolało. Wiedzieliśmy, jak cierpi, on nigdy o tym nie mówił. Kiedy wracał po kolejnej chemioterapii, a miał ich ponad 200, od razu pytał, kiedy ma odprawić Mszę. Nie oczekiwał
ani nie chciał, by traktować go specjalnie. Służył i pracował do ostatnich dni życia. Urodził się w Chorzowie w 1960 roku. Z rąk abp. Damiana Zimonia
w 1987 roku przyjął święcenia
kapłańskie. Jako wikariusz pracował w Wodzisławiu Śląskim, Rybniku Niedobczycach, Boronowie,
Zabrzu i Rusinowicach. W 2000 roku został rezydentem w parafii św. Franciszka w Zabrzu Zaborzu. Wszędzie dał się poznać jako dobry człowiek i gorliwy kapłan.
Zmarł nagle 21 czerwca br. – Spotkałam w życiu wielu księży. Ks. Dariusz był moim spowiednikiem
– mówi Maria Hadrian z parafii
na Zaborzu. – Jego wiary, dobroci
i pobożności nigdy nie zapomnę.
Podobnie o Zmarłym mówi Agnieszka Bartecka. – Był bardzo lubiany. Każdy, kto go spotkał, był pod ogromnym wrażeniem jego osoby. Zwłaszcza gdy wiedziało się, z jaką pogodą ducha zmaga się z chorobą.Mszy w parafii św. Franciszka przewodniczył ks. infułat Paweł Pyrchała. Szczególnie podziękował
Zmarłemu za dar wiary i świadectwa.
– Miałem
szczęście go poznać i z nim pracować – powiedział.W homilii ks. Andrzej Iwanecki,
proboszcz parafii św. Franciszka,
podkreślił, że ks. Dariusz innych podnosił na duchu, dodawał
sił i nadziei. Przytoczył jego słowa, że w takiej chorobie bez silnej wiary człowiek nie może sobie poradzić. – A on ją miał. Był silny mocną i głęboką wiarą – zakończył
ks. Iwanecki. Mszy pogrzebowej w chorzowskiej
parafii św. Jadwigi przewodniczył
abp Damian Zimoń, homilię wygłosił bp Jan Wieczorek.
– Znałem go 13 lat, od chwili
powstania diecezji gliwickiej. Był kapłanem Świętego Triduum – mówił Biskup gliwicki. – Ks. Dariusz
naśladował Chrystusa w tajemnicy
krzyża. Ale zawsze krzyż widział w kontekście zmartwychwstania.
Bp Jan Wieczorek często odwiedzał
ks. Dariusza w szpitalu czy na probostwie. – Gdy go pytałem:
jak to znosisz?, odpowiadał
krótko: jeszcze można wytrzymać.
Jestem Bogu wdzięczny, że przez 18 lat mieliśmy takiego kapłana
– zakończył homilię Ordynariusz
gliwicki. Ks. Dariusz Bienia został pochowany
w Chorzowie. Miał 45 lat, z czego 18 lat przeżył w kapłaństwie.
|