Wystawienie tego wszystkiego jest możliwe wyłącznie w kościele posiadającym
niezwykle duże prezbiterium. Właśnie takie posiada świątynia św.
Józefa, w której jest ono podniesione na dwunastu stopniach. Żeby
pokazać całe piękno szopki, stawia się dodatkowo
specjalne
rusztowanie, sprawiające, że będące na różnych wysokościach figury
są świetnie widoczne z prawie każdego miejsca w świątyni. Dodatkowo
od kilku lat wykonuje się iluminacje każdej z figur co jeszcze
bardziej dodaje uroku szczególnie gdy szopkę podziwia się wieczorem
w półmrocznym wnętrzu świątyni.
Fundatorem
tej niezwykłej szopki był ks. Henryk Paruzel (na zdjęciu obok)
- wieloletni prezydent Międzynarodowego Stowarzyszenia Katolickich
Esperantystów, autor wielu książek, wydanych głównie na zachodzie
Europy, zamordowany w niewyjaśnionych okolicznościach podczas
jednego z powrotów z zagranicy.
Wykonania
drewnianych figur podjął się rzeźbiarz z Rybnika, autor dwóch
ołtarzy w kościele św. Józefa, Franciszek Masorz. Ze względu na
olbrzymie środki, jakie pochłaniała stajenka wykonywano ją przez
pięć lat (1965 - 1970).
Tylko
jedna figurka tego monumentalnego dzieła nie jest tego autora
- DZIECIATKO JEZUS wykonane z wosku pochodzi od sióstr zakonnych
z Krakowa.
Bardzo
często postaciom Bożonarodzeniowych szopek nadaje się regionalny
charakter. Od tego schematu starał się odejść Masorz i jego figury
starają się przypominać postacie podobne do tych, które nachylały
się nad żłóbkiem 2000 lat temu w Betlejem. Trudno nie zauważyć
pewnego zgrzytu, gdyż panorama przedstawia zimowy pejzaż, jakby
przeniesiony z naszych gór. Trzeba wyjaśnić, że jej znaczna część
pochodzi z poprzedniej szopki z lat 30 (obecnie znajduje się w
parafii Pomorzowice). Stare płótna zostały uzupełnione dwoma nowymi,
co widać wyraźnie, gdyż pierwsza część panoramy jest w tonacji
śnieżno - niebieskiej, druga zawiera przewagę brązów i zieleni.
Namalowania tak olbrzymich malowideł podjął się Tadeusz Kostrz
- były parafianin, autor ściennych scen w kościele św. Józefa.
Aby
pogodzić tą zimową panoramę z postaciami, ubranymi bynajmniej
nie na mrozy, dekoratorzy szopki, wypełniają prezbiterium 20 choinkami,
ozdobionymi lametą. Ustawienie szopki wymaga wiele pracy. Przygotowuje
ją co rocznie, przez około tydzień, dziesięć osób. Najwięcej kłopotu
sprawia im wciągnięcie panoramy i przyniesienie dromadera (ok.
300 kilogramów), którego niesie sześciu mężczyzn. Obecnie nie
jest to tak uciążliwe jak kiedyś , gdyż ta olbrzymia figura wykonana
z drewna przez lata zeschła i nie ma już dawnej wagi (30 lat temu
dromader ważył ok. 1 tony).
Uważny
obserwator zauważy, że trzy postacie nie pasują do pozostałych.
To modlący się chłopiec i dwie dziewczynki. Te figury, choć wykonał
je ten sam autor, nie pochodzą z szopki. Przenosi się je z ołtarza
Matki Boskiej Fatimskiej, a przedstawiają dzieci, którym objawiała
się Maryja w Portugalii - Hiacyntę, Łucję i Franciszka. Przeniesiona
z tego ołtarza została również postać anioła. Franciszek Masorz
chciał szopkę uzupełnić jeszcze o figurę św. Franciszka, który
jako pierwszy zaczął budować stajenki. Trudno powiedzieć dlaczego
projekt nie został zrealizowany.
DODATKOWĄ
"ATRAKCJĄ", z której głównie cieszą się dzieci jest
kościółek z dzwonnicą; jej dzwon uruchamiany jest po każdej mszy
świętej. Również ruchomy młyn wodny; od 2004 roku z nowej konstrukcji to atrakcja stajenki.
SZOPKA:
To monumentalne dzieło zupełnie zmienia charakter bardzo surowej
i poważnej świątyni św. Józefa, która w okresie Bożego Narodzenia
staje się strojna i wesoła - zupełnie inna od wzorów jej architekta
prof. Dominika Boehma. Tak jak kontrowersyjna jest świątynia,
tak szopka jednoznacznie wzbudza zachwyt zwiedzających.
Szopkę
dostrzeżono także za granicą. Już dwukrotnie brała ona udział
w znanej międzynarodowej wystawie Stajenek >Krippina< - w 1984
roku w Monschau koła Aachen (Niemcy) i w 1994 roku w Losheim Hergersberg
(Belgia). Szczególnie druga wystawa przyniosła sławę zabrzańskiej
szopce. Podkreślano na niej akcenty rodzinne, a te właśnie szczególne
są w dziele z kościoła św. Józefa. Masorzowi udało się pokazać
radość Maryi i opiekuńczość św. Józefa, który pełen troskliwości,
osłaniając żłobek wyciąga nad nim swoją rękę. Te wartości nabierają
innego wymiaru, kiedy szopka jest wystawiana w swoim macierzystym
kościele. Znajdujący się w prezbiterium świątyni, wykonany przez
pracownię Cuberów z Głogówka, witraż poświęcony jest właśnie św.
Rodzinie i przedstawia jej losy - narodzenie Jezusa, ucieczkę
do Egiptu i nauczającego w świątyni małego Chrystusa. Osiągnięto
zatem, chyba niezamierzony, za to wyjątkowy efekt - poza sceną
z narodzenia pańskiego, pokazane są dalsze losy świętej rodziny.
[źródło:
archiwum parafii św. Józefa]